Jak przygotować się do porodu fizycznie i psychicznie - nieocenione wskazówki doświadczonej douli

Ciąża i poród w pandemii – jak poradzić sobie z ciągłymi zmianami?

„Przeminie wirus apatyczny – nastanie wyż demograficzny…” tak zeszłej wiosny śpiewali znani artyści. Słowa te dawały nadzieję, że świat szybko wróci do normalności i zapomnimy o tym, co się wydarzyło.

Niestety, minął rok i byliśmy zmuszeni zrozumieć, że to jednak nie było chwilowe zamieszanie i musimy dostosować się do panujących warunków oraz wytycznych, które ciągle ulegają zmianom.

Zmiany te dotyczą również kobiet będących w ciąży, rodzących i przyszłych tatusiów. Kobieta z samego faktu bycia w ciąży, tego jak zmienia się jej ciało, będąca pod wpływem hormonów i uczucia związanego z „drogą w nieznane”, jest często niepewna, poszukująca odpowiedzi na pytania, na które nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. I w tym momencie dochodzi kolejna niewiadoma, której kiedyś nie było – zagadka jakie będą wytyczne, gdy będę rodzić…

Jak najlepiej uporać się z wątpliwościami, niepewnością, strachem?

Już w czasie ciąży do większości gabinetów ginekologicznych może wejść tylko kobieta, tatuś więc nie posłucha bicia serca oczekiwanego przecież przez oboje maleństwa, ani nie potrzyma za rękę kobiety w tym ważnym momencie.

Jak sobie można z tym aspektem poradzić?

Nikt nie zabroni kobiecie, by wykorzystała telefon do połączenia się ze swoim mężczyzną w momencie, kiedy lekarz włączy echosondę, przez którą razem usłyszą serduszko ich dzieciątka. Można także poprosić o cały zapis na płycie lub o przesłanie go na maila i tuż po wizycie odtworzyć jeszcze raz. Warto również poprosić o wydruk najlepszego zdjęcia maluszka i włożyć je w ramkę, wtedy mężczyzna łatwiej dostrzeże (ponieważ jest wzrokowcem) realność życia rozwijającego się w łonie kobiety.

Od roku, częściej niż zwykle, śledzone są strony internetowe szpitali, w których przyszłe mamy pragną urodzić swe dziecko. Cieszymy się, że mimo wszystko zostały przywrócone porody rodzinne. Zostały one wstrzymane wiosną i jesienią 2020 r. Ciągle jednak pozostaje wielka niepewność. Niektóre placówki medyczne pozwalają wejść osobom towarzyszącym wyłącznie mieszkającym z rodzącą, więc siostra, koleżanka, doula zostają wykluczone. Większość wpuszcza każdą wybraną osobę, której mierzona jest temperatura i przeprowadzany jest z nią wywiad epidemiologiczny.

Co można zrobić, by w tej kwestii nie doświadczyć przykrych niespodzianek?

Jest takie powiedzenie, a dla osób wierzących staje się ono modlitwą o „cierpliwość dla rzeczy, których nie możemy zmienić”. Luźne nastawienie i powtarzanie sobie, by przyjąć sytuację, w której się znaleźliśmy, taką jaka jest i bycie otwartym na wszelkie ewentualności pomaga, by uniknąć atmosfery lęku, która może się wiązać z utratą radości ze spotkania z nowym członkiem rodziny. Niestety, nie jest to takie proste, ale warto ćwiczyć tę umiejętność, która przyniesie wiele korzyści całej rodzinie.

Kolejną rzeczą, którą może zrobić kobieta spodziewająca się dziecka, to wybranie dwóch szpitali, w których poród miałby się odbywać na „jej zasadach”- czyli ciągłe śledzenie nowych wytycznych i dopasowanie szpitali do swoich oczekiwań.

Warto też pomyśleć o rezerwowej osobie towarzyszącej. Nie licząc każdej najmniejszej infekcji, może zdarzyć się kwarantanna jednego z członków rodziny, wtedy osoba towarzysząca jest automatycznie dyskwalifikowana z udziału w porodzie. Należy też przestrzec towarzysza tych pięknych chwil, że przez wiele godzin będzie musiał być uzbrojony w odpowiedni strój i zamaskowany. Zapewne też nie będzie mógł wychodzić z sali porodowej, więc warto by zaopatrzył się w odpowiednią ilość jedzenia i picia.

A co u samej kobiety?

Test na covid 19 jest nieodłącznym badaniem przy przyjęciu do szpitala. Jeśli jest ujemny – wszystko przebiega jak zwykle. Kiedy okaże się, że wyszedł pozytywny – rodząca zostaje sprawnie przeniesiona do odizolowanej sali. Decyzja, czy po porodzie chce przebywać z dzieckiem należy do niej.

Po porodzie – jak zakaz odwiedzin przekuć w radość?

Jest czas, że nie można wyobrazić sobie przypadkowych osób wędrujących szpitalnymi korytarzami. O ile to dla chorych i ich rodzin wiąże się z ogromnym trudem, o tyle dla kobiety po porodzie może być prawdziwym szczęściem. Chęć, by rodzina od początku była razem jest wielka i tutaj pojawia się żal, że tatuś nie będzie mógł przez kilka dni nawiązywać więzi z dzieckiem, ani przytulać swojej bohaterki. Matka jednak może skupić się na dziecku i sobie, bez udawania przed mamą, teściową, koleżanką, która wpadła kilka godzin po porodzie do szpitala. Często, ledwo stojąc na nogach, co dopiero rodząca kobieta, miała za zadanie uśmiechem obdarzać wszystkich odwiedzających, a w rzeczywistości marzyła tylko o położeniu się w łóżku i przytuleniu maleństwa. Dobrze jest uwierzyć, że wszyscy zdążą się przywitać i nacieszyć nowym członkiem rodziny po powrocie do domu, a tata będzie miał szansę nawiązać więzi i po nabraniu sił ze zdwojonym zapałem zająć się Wami obojgiem. Można ze spokojem zająć się sobą i małą miłością, która przyszła na świat.

 

Autorka artykułu: Kreft Agnieszka – doula

http://www.doulagdansk.pl