Rola osoby towarzyszącej w porodzie

Rola osoby towarzyszącej w porodzie

           Pisząc na temat osoby towarzyszącej w porodzie, postanowiłam wykorzystać własne doświadczenie. Moje obserwacje będą  dotyczyły dwóch punktów widzenia i odczuwania. Rodzącą kobietą miałam zaszczyt być trzy razy. Aktualnie, jako doula, a więc osoba nieprzerwanie towarzysząca w porodzie innym kobietom, wielokrotnie w nich  uczestniczyłam i udoskonalam ciągle mój warsztat wiedzy, by to towarzyszenie było jak najlepszym i największym wsparciem w tych wyjątkowych chwilach.

          Wiemy, że każdy poród, nie ważne czy jest on pierwszym, czy kolejnym, jest dla kobiety ogromnym przeżyciem, przeważnie wywołuje niepewność, niepokój i lęk. Traktowany jest jako wydarzenie nieprzewidywalne. Osoba, która towarzyszy w owym wydarzeniu, ma wiele zadań, a jednym z nich jest zminimalizowanie negatywnych uczuć u rodzącej. Warto wiedzieć, że nie ma w tym przypadku miejsca na bierną obserwację, ale potrzeba aktywnego uczestnictwa. Rola, którą przyjmuje osoba towarzysząca  w porodzie uzależniona jest od oczekiwań kobiety i przebiegu porodu, ale są pewne stałe, które można określić jako niezbędne, by móc być towarzyszem w przychodzeniu dziecka na świat. Dobra, dająca poczucie bezpieczeństwa relacja z kobietą, jest podstawą. Umiejętność odsunięcia w tym momencie swoich potrzeb, a zarazem nie unoszenie się emocjom, gwarantuje, że bohaterka tego przeżycia będzie zadowolona. Ażeby osiągnąć stan pewności, jest potrzeba, by wpierający miał przynajmniej podstawową wiedzę o przebiegu porodu i był do niego pozytywnie nastawiony. 

          Czasami mąż, czy też partner, nie jest z jakiegoś wyżej wymienionego powodu gotów, by przeżywać razem z ukochaną poród. Istnieją sytuacje, kiedy sama kobieta nie chce by ojciec dziecka był obecny w czasie porodu. Osobą, która może wtedy przejąć rolę osoby towarzyszącej jest doula, której zadaniem jest zapewnienie profesjonalnego fizycznego i emocjonalnego wsparcia kobiecie. Często zaczyna się ono jeszcze na kilka miesięcy przed porodem i kończy kilka tygodni po porodzie.

        Kierownictwo szpitali aktualnie jest chętne i otwarte na obecność osoby towarzyszącej. Położne, które ofiarują medyczne wsparcie, wielokrotnie przeciążone są pracą i towarzyszą kilku porodom równocześnie, dodając jeszcze sprawy natury papierkowej, nie są w stanie sprostać wszystkim oczekiwaniom kobiety rodzącej. Doula, jak i inna osoba towarzysząca, powinna pełnić rolę łącznika rodzącej z personelem medycznym.

         Oprócz podążania za psychicznymi potrzebami kobiety będącej  w trakcie porodu, dawaniem jej poczucia bezpieczeństwa, rozmowami z nią, uczestnictwie w bólu i radości oraz podnoszeniem na duchu, opiekun sprawdza się bardzo dobrze również w roli masażysty i nie musi mieć skończonych kursów, czy szkół z tym związanych. Wystarczy, że wcześniej zdobędzie wiedzę na temat niefarmakologicznych metod łagodzenia bólu. Oddziaływanie na ciało, czyli głaskanie, rozcieranie lub ucisk, łagodzą doznania bólowe. Zachęcając kobietę i pomagając jej przybierać pozycje wertykalne, osoba towarzysząca dąży do skrócenia czasu porodu i zmniejszenia uciążliwości skurczy. Mogą to być spacery, kroczenie, taniec, kołysanie się, korzystanie z piłki lub drabinek.

    Kolejnym aspektem pomocy i wsparcia jest aspekt najprostszy, ale być może najważniejszy. Rola osoby towarzyszącej jako „służącego, służącej”. Jednym z najczęstszych słów wypowiadanych przez kobietę rodzącą jest fraza „podaj mi…” Chodzi tu min. o wodę, pomadkę do ust, chusteczkę, skarpetki, ręcznik, telefon. Łatwo stwierdzić dlaczego tak jest. Jeśli posiadanie naprawdę dużego brzucha połączymy z regularnymi, częstymi skurczami i często odchodzeniem wód płodowych, to wstawanie, pochylanie się i próba dosięgnięcia czegokolwiek, może być naprawdę dużym wysiłkiem i wiązać się  z trudnościami.

 

         Najciekawszą sytuacją, która spotkała mnie, jako doulę, co może wydać się wydarzeniem zabawnym, ale jest jak najbardziej prawdziwe i oddaje emocje                  i potrzeby rodzącej jest historia  pt. „twarożek”. Podczas uczestniczenia w jednym z porodów, przy regularnych skurczach, postępującym rozwarciu, kobieta zaczęła być mocno głodna. Otrzymała pozwolenie jedzenia od personelu medycznego, także nie wydawało mi się niczym trudnym nakarmienie klientki, tak by poczuła się komfortowo i nabrała sił. Próbowałam podawać jej to, co miałyśmy przygotowane na tę chwilę, tj. musy owocowe, sok, kanapki, jogurt pitny. Odmówiła jednak twierdząc, że ma wielką ochotę na twarożek i pragnie go w tej chwili zjeść. Trudno było dyskutować z tym, że jest 5.30, sklepy zamknięte. Kobieta stwierdziła, że rodzić dalej bez twarożku nie będzie. Nawoływanie było głośne i stanowcze, a co najciekawsze…ustały skurcze, które wcześniej były intensywne i regularne. Przed godziną 6.00, stałam przed jedną z sieci, czekając na otwarcie, a później biegłam ile sił w nogach, by dostarczyć niezbędny na tę chwilę produkt.

      To wydarzenie nauczyło mnie i może potwierdzić, że  każda z ról, w którą wciela się osoba towarzysząca w porodzie, jest niezwykle istotna, choćby polegała na podnoszeniu chusteczki. Obecność człowieka, któremu rodząca ufa wpływa korzystnie na przebieg porodu.

Autorka artykułu:  Agnieszka Kreft

http://www.doulagdansk.pl